Posts Tagged 'recenzja'

Prospekt – wiele hałasu o nic

ss_9f4e99741dfc43e831108046d83dc580bb5460c0

Zacznijmy od tej całej informacyjnej papki, która zalewa Internet. Jak ktoś nie siedzi w temacie to naprawdę może pomyśleć, że Prospekt to oficjalna kontynuacja Opposing Force zaakceptowana przez Valve.

Nie wiem czy to wynika z lenistwa redaktorów portali informacyjnych, czy z nieumiejętności czytania, że powielają takie bzdury.

Jedyne co Valve ma wspólnego z tym modem (płatnym modem, a nie grą), to fakt, że dali zielone światło na możliwość otrzymywania zysków z jego sprzedaży. Czyli mówiąc inaczej, pozwolili używać swoich assetów z HL innemu komercyjnemu produktowi.

Prospekt nie jest ani oficjalny, ani kanoniczny, nikt z Valve go nie testował ani zatwierdzał, bo gdyby tak było, nie wyszła by z tego taka przeciętna papka.

Mam wrażenie, że Gabe po prostu się nad kolesiem zlitował. No dobra masz licencję, możesz to sprzedawać, może ci się zwróci, ale ludzie cie osądzą.

Czytaj dalej ‚Prospekt – wiele hałasu o nic’

Left 4 Dead i Portal 2 – skany z Play’a

Dzisiaj aby odpocząć trochę od nadmiaru tekstów na blogu (których ostatnio prawie nie było) proponuję skany recenzji Left 4 Dead i zapowiedzi Portal 2 z czasopisma Play.

Skany udostępnił nasz kochany Majan! no ten i tu właśnie mam problem, bo chociaż osoba wysłała mi to bezpośrednio na Steamie, to zapomniałem kto to był. No wiecie, to było już ładne pół roku temu (zwieracz i valve-time), a ja sobie nigdzie nie zapisałem, bo przecież „za góra dwa wpisy to opublikuję, więc na pewno zapamiętam” (a takiego…).

Więc kochany czytelniku, jak ci zależy na „sławie”, to możesz przypomnieć o sobie w komentarzach, wtedy będę mógł uzupełnić info we wpisie 🙂

Recenzja Left 4 Dead (Play, nr 1 z 2009 roku):

L4D cz1L4D cz2

Czytaj dalej ‚Left 4 Dead i Portal 2 – skany z Play’a’

Lamarr Goes to the Zoo

lamar

Valve wydało nową grę! I to w uniwersum Half-Life’a. Niestety nie jest do końca wiadomo czy gra zalicza się do kanonu. 6 lat czekania od czasu Episode Two i wreszcie coś się ruszyło. Czy było warto?

Gra „Lamarr Goes to the Zoo” opowiada historię headcrab(icy) Lamarr, dobrze znanej podopiecznej dr Kleinera. Właściwie to tytuł jest trochę mylący, bo Lamarr nie idzie do zoo, a raczej z niego ucieka.

Akcja jest bardzo wartka. Dopiero co wydostajemy się z klatki, a już goni nas cały zastęp pracowników zoo z siatkami na motyle (i headcraby). Jako bardzo oryginalny gatunek jesteśmy cennym okazem w zbiorach muzeum zoo, więc przeciwnicy nie dają za wygraną. No chyba, że właśnie są pomniejszeni do rozmiarów kurczaka i ganiają gdzieś w niedostępnym dla nas miejscu, lub są odwróceni do góry nogami, gdzieś pod wodą…

Tak, gra ma mnóstwo błędów i niedoróbek, ale czemu się dziwić? Zrobiła ją grupka programistów z Valve na czele z Jeepem Barnettem zaledwie w 48 godzin, i to jeszcze w ciągu weekendu. Na pewno nie robili tego na trzeźwo. Gra wykonana została za pomocą dostępnego na Steam programu Construct 2. Jeśli Valve wydaje coś bez zamkniętych/otwartych beta testów, to to musi być pełne błędów. Mnie na przykład gra zawiesza się zaraz po wskoczeniu na bizona. Tak! Są bizony. Poza tym Lamarr może też opanować inne biedne stworzenia takie jak aligatory czy żyrafę.

Czytaj dalej ‚Lamarr Goes to the Zoo’

Jeszcze więcej skanów

Jeszcze jedna i już chyba ostatnia porcja, przynajmniej na razie. W moich zasobach nie ma nic więcej. Jeśli chcecie i macie coś ciekawego to możecie zawsze podesłać, chętnie umieszczę na blogu kolejne skany związane z grami Valve 😀

Tymczasem, co ja tu jeszcze mam:

1. Poradnik z wakacyjnego numeru Secret Service z 2001 roku na temat CS’a

„Koniec z prymitywnymi zasadami deatchmatchu…”, teraz pora na prymitywne zasady team deatchmatchu 😉

„Gracz wciela się tu w jedną z kilku ról…” – a dokładnie dwóch, ale i tak wszystko sprowadza się do zabijania.

„prawdziwą sztuką jest przeprowadzenie ataku wg wcześniejszych ustaleń” – czyli, czy idziemy na A czy B?

Warto zaznaczyć, że tekst dotyczy jeszcze darmowej wersji CS jako moda.

Czytaj dalej ‚Jeszcze więcej skanów’

Team Fortress Arcade

Team Fortress Arcade to taka próba przeniesienia TF2 w świat starych automatów do gier, kiedy to królowały proste gry zręcznościowe, które przechodziło się wciskając najszybciej jak się da wszystkie możliwe przyciski. Graficznie gra przypomina trochę  Gang Garrison 2, też mamy taką pseudo 8-bitową grafikę, tylko, że tutaj trochę bardziej szczegółową. Gameplay jest już zupełnie inny. GG2 przenosi mniej więcej ten sam schemat rozgrywki z TF2 w świat dwuwymiarowy. Natomiast Team Fortress Arcade, to klasyczna zręcznościówka, typu „idź cały czas w jedną stronę i strzelaj”, po prostu jak Contra. Zresztą podobnie jak w Contrze można grać też w 2 osoby. Żeby było ciekawiej tutaj można grać nawet we czterech! Tylko, że na klawiaturze jest to technicznie niewykonalne z powodu braku miejsca na łapy i limit trzymanych naraz przycisków.

Do wyboru mamy wszystkie 9 klas, z tym, że niektóre (jak Medyk) nadają się raczej do gry z parterem niż samotnej potyczki. Każda klasa, tak jak w oryginale ma inne bronie i możliwości. Scout potrafi szybko biegać i unikać pocisków, Soldier robi rocket jumpy, Demo wysyła sticki, Medyk leczy, Engi stawia działka, a Szpieg oczywiście może być niewidzialny. Odpowiednie kombinacje przycisków dają różne kombinacje, możemy po prostu wystrzelić rakietę, ale możemy też skoczyć i wystrzelić z shotguna, albo zdzielić kogoś łopatą 🙂

Z własnej obserwacji mogę powiedzieć, że najlepszą i najbardziej uniwersalną klasą jest Soldier. A jego najskuteczniejszą strategią są ciągłe rocket jumpy, unikamy w ten sposób większości ataków przeciwnika, równocześnie zadając obrażenia. Aha, warto przypomnieć, że w grze nasza broń nie zadaje nam obrażeń.

Czytaj dalej ‚Team Fortress Arcade’

World of Tanks

Ostatnio pogrywam trochę w taką darmową grę zwaną World of Tanks. Na początku gdy o niej usłyszałem, podchodziłem z dużą rezerwą. Tanki vs. Tanki? To będzie nudne: powolne i odporne bestie, pewnie będziemy stać na przeciw siebie i naparzać (na pewno nie herbatki). Albo łazić w kółko, unikając ciosu przeciwnika i uciekając w nieskończoność. Za namową przyjaciela zapisałem się na betę, ale nikt mi nie odpowiedział 😦 Może niepotrzebnie przesłałem moje nagie fotki? Czasami z przyzwyczajenia robię rzeczy, których normalnie w danej sytuacji nie powinienem.

Ale to było kiedyś, dawno, dawno temu kiedy jeszcze beta gry była zamknięta. Teraz może się zapisać każdy. Nawet zwykły, szary Amerykanin, który myśli, że 2 Wojna Światowa zaczęła się od Pearl Harbor.

Ja przylepiłem sobie na czoło pustą rolkę papieru toaletowego imitująca haubicę i mnie przyjęli.

Więc zapisałem się (juupi!), zacząłem pykać i strasznie się wkurzyłem, bo ktoś ciągle rozwalał moje Tanki, a ja nie mogłem nikogo trafić. Po pierwsze i najważniejsze poszedłem po rozum do głowy i przestawiłem sterowanie z powrotem na domyślne. Z jakiegoś powodu własne ustawienia w grze nie działają tak jak powinny. Przynajmniej na pewno nie wtedy gdy „atak” masz w prawym Altcie, a poruszanie przód/tył w myszce. Na szczęście gra nie używa wielu klawiszy, a domyślne ustawienia są bardzo wygodne.

Potem zacząłem czytaj helpa (F1), patrzeć jak robią to inni i nie pchać się na pierwszy front.

I zaczęło się. Ta gra jest bardzo, mega wciągająca. Potrafi zmasakrować wiele godzin, które można by przeznaczyć na bardziej szczytne cale, takie jak: przeprowadzanie staruszek przez jezdnię, udzielanie pierwszej pomocy ofiarom wypadków czy przesyłanie sms-ów na ofiary kataklizmu w Japonii.

Walki mogą się odbywać zarówno w expresowym tempie, jak i przebiegać bardzo długo i boleśnie. Wszystko zależy od graczy i poziomu ich Tanków. Na szczęście jak cię od razu rozwalą, to możesz wyjść z bitwy i rozpocząć nową, a punkty i tak naliczą ci się z obu starć. Ale mimo wszystko przydał by się medyk na pokładzie, który leczył by rannych.

No właśnie Tanki. Jest ich tak dużo i są takie drogie, że trzeba grać i grać i jeszcze więcej i dłużej grać (i najlepiej nie ginąć), żeby dojść do tych najpotężniejszych TANKÓW i zostać królem Świata. No chyba, że ci przyłożą z antytankowego „działka”. Nawet Gabe’a nie stać by było na wszystkie Tanki naraz.


A do tego dochodzą możliwości modyfikacji komponentów, ulepszanie lub wymiana załogi. Słowem: istny raj dla tuningowców. NFS: Underground może się schować. Może na prędkość z nim nie wygrasz, ale zawsze możesz go przejechać.

W kwietniu gra przechodzi już oficjalnie do „FINAL RELEASE”, a to znaczy między innymi, że będzie mógł zagrać każdy (co już teraz jest aktualne)  i wszyscy zaczną od zera, bo wszystkie Tanki zostaną wyzerowane, więc będzie równo i sprawiedliwie. A wtedy… fear my TANK!

ps. Chociaż z drugiej strony i tak mi się pewnie szybko znudzi, bo same walki są w sumie dosyć powtarzalne 😛

Śmieciowy wpis

Pogrywam sobie ostatnio w ”Area 51”, jedną z 3 udostępnionych za darmo gier Midway. W ”The Suffering” też próbowałem grać, ale zirytowało mnie, że w każdego przeciwnika muszę strzelić przynajmniej 7 razy z rewolweru zanim gadzina padnie.
Więc zacząłem grać w ”Area 51”. To był błąd. Ta gra składa się z samych wad. Najpierw pogubiłem się w strasznie zawiłym menu, w którym i tak nie ma najważniejszego czyli opcji graficznych, a potem okazało się, że moje wyobrażenia o tej grze są kompletnie błędne. Odpaliłem kampanię i obejrzałem ładne intro. Jak się jednak okazało był to pre-renderowany filmik, gdy doszło co do czego mym oczom ukazała się nijaka grafika właściwej gry. Spodziewałem się grafiki a’la Doom 3, a jest po prostu brzydko. Blade, nijakie tekstury, wszędzie jasno i plastikowo. Ludzie to 2005 rok, FEAR, a wcześniej Far Cry i HL2. Natomiast ‚”Area 51″ wygląda jak tytuł przeniesiony z  konsoli Wii.
Czytaj dalej ‚Śmieciowy wpis’


Kalendarz wpisów

Październik 2017
Pon W Śr C Pt S N
« Wrz    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwum