Black Mesa – wrażenia (bez spojlerów)

Czy Black Mesa to dobry mod? Czy sprostał oczekiwaniom? Czy warto było na niego czekać całe te lata? Odpowiedź brzmi:

3xTAK!

Mój zacny umysł wymyślił sobie, że podzielę wrażenia z Black Mesy na 2 wpisy. Pierwszy pozbawiony spoilerów, dla ludzi którzy jeszcze w moda nie grali, bądź nie przeszli całego, a drugi dla całej reszty. Polecam lekturę obu tekstów, bo są zupełnie inne i nawet na czym innym się skupiają. Ten na grafice, dźwięku, ogólnym gameplay’u, natomiast drugi na różnicach między BM a oryginałem oraz różnych smaczkach jakie zafundowali nam twórcy moda (a jest ich sporo).

Właściwie to ciężko tak na trzeźwo podejść do tego moda. W końcu to żywa historia. To prawie tak samo jak z oczekiwaniem na następnego HL’a, z tym, że tu wiedzieliśmy jaka historia nas czeka. Kto by pomyślał, że odrestaurowanie HL’a na „nowym” silniku zajmie aż 8 lat (mniej więcej).

Zagrałem, przeszedłem i mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że naprawdę warto. I nie tylko, żeby sobie odświeżyć HL’a w wersji HD. Black Mesa to po prostu świetna rozrywka. Nawet osoby, które nie grały w oryginalną wersję (shame on you!) powinny się dobrze bawić. BM jakością dorównuje komercyjnym grom AAA. To już nie jest tylko mod. Widać, że ten cały czas produkcji nie poszedł na marne i każdy aspekt rozgrywki został dopracowany. Prawdę mówiąc, w obecnych czasach gdy zalewani jesteśmy kolejnymi klonami CoDa, Black Mesa przynosi pewien powiem „świeżości” proponując nam rozgrywkę w klasycznym stylu.

Grafika

Co tu dużo mówić, nie ma innego moda na Source z tak ładną i dopracowaną grafiką. A to wszystko jeszcze na silniku w wersji Orange Box! Gra momentami nawet nie przypomina Source’a. To wszystko zasługa świetnego oświetlenia oraz pięknych, szczegółowych modeli. Te przebijają jakością nawet dzieła Valve.

Niektórzy zarzucają, że modyfikacja jest zbyt pstrokata, że ma zbyt dużo detalu, ale to bzdura. Wszystko zostało świetnie wyważone. Cały kompleks żyje, dzięki bogatym detalom właśnie, twórcom udało się opowiedzieć w tle wiele pobocznych historii. Pomimo wielu zmian jakie wprowadzono, przez większość czasu dobrze wiedziałem, w którym momencie HL’a jestem. To cały czas ta sama świetna historia, tylko w nowej oprawie. I wcale nie trąci archaicznością, teraz gra się w to tak samo dobrze jak 14 lat temu!

Każdy rozdział to prawdziwa uczta dla fana. Odkrywanie na nowo, dobrze znanych lokacji. Ja osobiście zakochałem się w „Residual Processing” (to z przetwarzaniem odpadów), lokacja przypomina mi trochę Stare Aperture w Portal 2, takie „spokojne” miejsce odcięte od całego świata. W dodatku jest to typowy etap zręcznościowy w starym stylu: skakanie po platformach, omijanie zgniatarek i innych śmiertelnie niebezpiecznych urządzeń.

Jeśli ktoś obawia się, że HL1 na nowym silniku stracił na klimacie to mogę go uspokoić. Sam się tego obawiałem, ale Black Mesa oddaje w 100% klimat lokacji, a czasem nawet go przebija. Na przykład rozdział „Questionable ethics” (to z laserem i laboratoriami) jest teraz bardziej mroczny. Lambda Core za to wygląda jak wycięte z Mirror’s Edga – piękne, schludne laboratoria, od razu widać, że zajmują się tu poważnymi sprawami. Nie mówiąc już o pięknej przejażdżce pociągiem na początku gry czy fantastycznym zakończeniu.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do displacementów skał na powierzchni. Po prostu wg mnie odstają jakością od reszty moda. Same tekstury są bardzo ładne i realistyczne, jednak po pierwsze są wg mnie za gęste, przez co z oddali strasznie widać ich powtarzalność. A po drugie samo ukształtowanie skał jest mało realistyczne. Niestety nie jest to poziom Dear Esther, natomiast cała reszta moda jak najbardziej trzyma taki poziom.

Dźwięk i muzyka

Większość dźwięków (a może i wszystkie) nagrano na nowo i wyszło to bardzo dobrze. Voice-acting stoi na najwyższym poziomie. Głosy naukowców i to jak ze sobą rozmawiają jest po prostu wykonane profesjonalnie. Trochę gorzej sprawa wygląda z żołnierzami HECU, ale kto co lubi. Muzyka pasuje do gry, ale jest trochę na głośna w stosunku do reszty odgłosów, można to jednak łatwo wyregulować w opcjach. I nawet nie wylewa się niej tak dużo patosu😉

Gameplay i bronie

Stary, sprawdzony zestaw pukawek ma teraz jak gdyby więcej mocy. Naprawdę czuć broń, a szczególnie takiego Magnuma .357😀 Z resztą to chyba najskuteczniejsza broń w całej grze.

Gra nie jest łatwa. Broniom co prawda nie brak skuteczności, ale za to przeciwnicy są teraz bardziej potężni. Choćby takie Houndeye, które w HL’u były raczej ciekawostką, teraz potrafią napsuć wiele krwi (a ten efekt uderzenia, miód). A żołnierze czy Alien Grunty to już w ogóle inna liga. Celni, szybcy i napastliwi. Pojedynki w Black Mesie są bardzo intensywne a naboje latają gęsto. Walki są ciekawsze niż w HL2, bo i Gordon jest bardziej podatny na strzały. W HL2 można było spokojnie wyjść na sam środek pola bitwy i odeprzeć atak 5-6 żołnierzy Kombinatu bez większych strat. W Black Mesie już 1 żołnierz ze średniej odległości może nam zabrać momentalnie ponad pół życia. W dodatku przeciwnicy są bardzo celni. Walka z całym oddziałem może nam zająż chwilę, jeśli nie mamy po ręką granatu (lub beczki😉 ).

O czym jeszcze można napisać, nie zdradzając zbyt dużo? Mod jest naprawdę solidnie zrobiony, co po prostu czuć na każdym kroku. Widać, że poświęcono mu dużo (za dużo) czasu. Powiem tylko, że w grze jest ukrytych mnóstwo smaczków, a lokacje są na tyle rozbudowane, że sporą część czasu spędzimy na zwiedzaniu okolicy i wyłapywaniu easter eggów. Na prawdę warto zagrać.

Bezpośrednie porównywanie Black Mesy z innymi modyfikacjami byłoby nie fair, w końcu to stary, dobry Half-Life zrobiony przez Valve. Ale nie ma obecnie lepiej zrobionego moda pod Source. BM to gwarantowane 7-8 godzin solidnej rozgrywki🙂

Jutro część 2 wrażeń, ta bardziej mięsna!

14 Responses to “Black Mesa – wrażenia (bez spojlerów)”


  1. 1 Andrzej 18 Wrzesień, 2012 o 19:19

    Mnie rozpierdoliło VT.net (które udowania, że się mylisz co do najlepszości BM) gdzie mod dostał ocenę B- gdy taki dupiaty Silent Escape (tak, ssie pałasza bo to tylko kiepsko sklejony mappack przepełniony bloomem czy innym bloorem) miał A-. Da FAK się pytam!?

    OCENY na moją logike można odczytywać jako A = 5, B = 4, C = 3 etc, przy czym co oznaczają cyfry to już można czytać po swojemu😀 np %, ale nie ważne, czas na porównanie:

    Black Mesa vs Silent Escape
    GAMEPLAY B- vs A
    PRESENTATION C+ vs A
    NARRATIVE C+ vs B- (dla mnie przepaść, ale dla nich minimalna różnica)
    PERFORMANCE B+ vs A-
    OVERALL podany powyżej

    Widać jak VT.net zna się na rzeczy – nie ważne, że to recka jakiegoś redaktora, została zaakceptowana przez cały serwis.

    A co do tematu to:
    Dwie wady jakie rzuciły mi się w oczy to:
    – te powtarzające się tekstury skał, szczególnie widoczne przy tamie,
    – brzydkie głosy HECU, jakieś takie nie pasujące – może to wina Op4, ale mam też wrażenie, że już je slyszałem w jakimś modzie – 1187?

    • 2 war3st 18 Wrzesień, 2012 o 22:02

      Ten mod zasługuje na najwyższą możliwą ocene. Wyciągneli z Source to, czego Valve nie potrafiło zaprezentować przy copy and paste HL:S. A tutaj taka ocena, lul. Choć z drugiej strony nikt im nie zarzuci, że oceniają dobrze Black Mesa tylko dlatego, że wszyscy się tym interesują D:

      • 3 zwieracz 19 Wrzesień, 2012 o 13:22

        ValveTime dało ciała na całej linii bo dali kompletnie nieobiektywną recenzję.
        Do Silent Escape bym tego nie porównywał tego, bo to inna para kaloszy. BM to totalna konwersja i to duża, a tamto to jak napisałeś mappack.
        Ale VT przegięło bo zrecenzowali tego moda zupełnie jakby to była profesjonalna gra, a wszystkie wady i oceny były mocno naciągane. Zbyt duże pretensje. Z resztą nie jedna profeskonalna gra ma więcej wad i bugów.
        Widać, że VT ma jeszcze za złe BM, po tym jak bez zgody teamu BM opublikowali tamten gameplay. Dziecinada. Stracili w moich oczach.

  2. 4 mrkarrmel 18 Wrzesień, 2012 o 19:47

    Mi to się z grafiki najbardziej podobają Bullsquid’y , a raczej to czym nas atakują. Ten, wydaje mi się, kwas bardzo ładnie wygląda- jest zielony, świeci się i fajnie osiada na broni. Zresztą to, że na broni i rękawicach często widać krew ludzką lub obcych, albo jakiś inny płyn co mi się strasznie podoba.

    Ogólnie zgadzam się z tym, że grafika w tym modzie jest świetna. Nie mówiąc już o smaczkach dla fanów HL’a .

    Ludzie mogą się ze mną nie zgodzić, ale będę głosił tą prawdę: Black Mesa, jak dla mnie, ściągnęła Minervę Metastasis z podium!

    • 5 Andrzej 18 Wrzesień, 2012 o 21:57

      To nie ta sama sraka co u srających mrówkolwów :D?

      • 6 zwieracz 19 Wrzesień, 2012 o 13:24

        Widzę, że masz doświadczenie w tych płynach? ;D

        • 7 Andrzej 19 Wrzesień, 2012 o 14:14

          Cóż, grałem w Ep2😉

  3. 8 Paweł Rządzi!!! 18 Wrzesień, 2012 o 21:00

    I pomyśleć, że ludzie się zgadzają…. Przecież BLACK MESA JEST PIĘKNA.

    Grafika jest prześliczna, epicki soundtrack, możliwości sourca, poziom trudności, dobre dialogi i podkład głosów (HECU da się znieść, a Eli na szczęście jest tylko przez moment :D), design i content od twórców(easter egi, acziwy itp.), gib system, ślady na rękach, optymalizacji nie znam bo działa jak wszystko na full detalach, można by tak wymieniać i wymieniać

    Na pewno mod roku i gdyby nie tegoroczne Dishonored(<333333) także gra roku

  4. 9 kwahoo 18 Wrzesień, 2012 o 21:29

    Siedzę już pół godziny tu przed pustym polem komentarza i nie wiem co napisać. BM zdecydowanie przerosła moje oczekiwania (a nie były one niskie). Grafika i muzyka są bardzo dobre, humor miejscami miażdży a rozgrywka to kwintesencja FPS-a. Największą zaletą jest jednak to, że BM nie jest kalką 1:1 H-L1, dzięki czemu nie można grać na pamięć.
    (nieco szersza opinia w linku pod nickiem)

    • 10 zwieracz 19 Wrzesień, 2012 o 13:33

      Witam Linux-maniaka na blogu😀

  5. 11 Trylobit 18 Wrzesień, 2012 o 22:48

    modem jestem bardzo zawiedziony… ponieważ…

    ZMIENILI ODGŁOSY HOUNDEYE’ÓW!!!11 DD:
    Moich ukochanych stworków…

    A tak na serio, to nic poza inteligencją Barney’ów nie mam modowi do zarzucenia, to cudo przeszło wszelkie moje oczekiwania!!! Normalnie łał! Cód miód!

  6. 12 Świrekster 19 Wrzesień, 2012 o 00:42

    Co do Minerva vrs Black Mesa:
    Nie te kryterium wagowe🙂

    Nie chcę rozpisywać, która modyfikacja jest lepsza. One są diametralnie inne: historia, postacie, klimat, mapy
    Powiem natomiast, że przy obu bawiłem się świetnie (choć w Minervie bardziej odczułem klimat osamotnienia, który bardzo cenię sobie w grach)

    Teraz tylko o Muzińskiej Mesie:
    Lewel Dizajn: Mjód.
    Dużo ukrytych ścieżek, bonusów (np drzwi do zbrojowni otwarte przez uratowanego naukowca)
    Nie uraczyłem tu „pokoi bezsensu”, tzn takich, które normalnie w życiu byłyby zbudowane „po nic”.
    Każdy pełni jakąś funkcję w świecie gry, nie ma pustych pomieszczeń, bo twórcy skończyły się pomysły, więc wsadził tu parę skrzynek z amunicją i wsio.

    Muzyka: na początku za głośna, regulacja w opcjach wszystko poprawiła.
    Duży plus, bo pasuje do środowiska, klimatu i akcji.

    Uwagi: AI żołnierzy HECU.
    superżołnierze z Aimbotem. Tyle.
    Jeśli zza kamienia wystaje mi kawałek buta, oni otworzą celny ogień w jego stronę, nie pomyślą nawet, że może to ich kolega się tam chowa.
    Reagują za szybko na obecność gracza, co sprawia, że powolne skradanie się do nich nie przynosi nam zbytniego zysku.

    Za to kiedy są całkowicie odwróceni tyłem, możemy wrzucić w środek ich patrolu wybuchową beczkę, a oni i tak się nie zorientują, że ktoś czyha na ich komputerowe tyłki.

    Więc bardzo nierówno.

    Ich głosy trochę odstają… Brzmią za bardzo patetycznie, są dumne i doniosłe: Oj, Milordzie! Dostałem się w ogień ciężki tutaj! Wsparcie wskazane być może!

    Przy nich żołnierze kombinatu to goście pełni emocji:/

    • 13 Andrzej 19 Wrzesień, 2012 o 08:55

      Templariusze takie😀

      Btw, mnie sie podobają jeszcze dialogi pomiędzy naukowcami i drużyna barneyów – jakoś tak się da odczuć ten grupowy survival. Doktorki chodzą nerwowo tam i spowrotem, reprezentują różne postawy a przede wszystkim – „Gordon, what have u done?!” kiedy Gordon on a rampage.

      • 14 zwieracz 19 Wrzesień, 2012 o 13:29

        Dialogi są bardzo fajne, interakcje między postaciami bardzo naturalne, jest ten duch HL’a. Na przykład gdy przyprowadzimy ochroniarza do składu broni w rozdziale „Surface Tension” jest fajny dialog. Taki smaczek😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kalendarz wpisów

Wrzesień 2012
Pon T Śr T Pt S S
« Sier   Paźdź »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Archiwum


%d bloggers like this: