Archiwum dla Listopad 24th, 2011

GTA 4

I znowu piszę o GTA 4. Jednak tym razem już nie powiem, że GTA4 ssie, tzn, port na PC i tak ssie, ale sama gra, jak to GTA jest dobra. No i Rockstar w końcu naprawiło wersję na blaszaki. Ale to i tak była dosyć bolesna droga. Po zainstalowaniu gry, zdziwienie wymalowało się na mej twarzy, bo znowu miałem 1 w porywach do 3 klatek na sekundę. Dopiero teraz mogłem sobie wyobrazić jak bardzo pecetowy port był spartolony. No ale potem pojawiły się aktualizacje wspaniałego GfWL, szkoda, że za każdym razem gra najpierw musiała się załadować, żeby aktualizacja mogła się zainstalować. Grunt, że liczba klatek jest już normalna, pojawiły się opcje graficzne, a przyciski można w pełni konfigurować.

Zauważyłem też, że sporo moich znajomych na Steam gra też teraz w czwórkę, więc ten wpis jest jak najbardziej na miejscu. Nie jestem sam.

Welcome to Liberty City

GTA 4 jest fajne. Jak już normalnie chodzi. Tak jak każda poprzednia część, ta też mi się w sumie podoba. Jest wielkie miasto, można robić co dusza zabraknie, można przejeżdżać przechodniów (w tej części jest to naprawdę przyjemne), albo jeździć zgodnie z prawem, zatrzymując się na każdych światłach. Driftować po ulicach, lub latać helikopterem nad głowami wszystkich.

Samo miasto też jest świetne. Mamy masę zaułków, po ulicach wala się mnóstwo przedmiotów, ktoś wystawił na zewnątrz kanapę, ktoś inny śpi przy śmietniku. Miasto żyje, każdy przechodzień coś robi: gada przez komórkę, kłóci się z kimś, ćwiczy w parku. Podobają mi się takie różne smaczki, jak np, osoba grzebiąca w otartym kufrze samochodu.

W nocy ulice mienią się neonami, a na samochodach odbijają refleksy. No właśnie, auta jak zwykle tylko przypominają prawdziwe modele, ale widać, że są zrobione z dbałością i aż chce się je prowadzić. Model jazdy typu „saniami po lodzie” jest trochę dziwny, ale można się przyzwyczaić i daje nawet sporo frajdy.

Mission Completed

Misji jest sporo, ale widać, że twórcy GTA się trochę wypalili. Niby jest wszystko, co w takiej gangsterskiej opowieści powinno być: pościgi, mafia, bomby, strzelanie, pościgi ze strzelaniem, zdrada. Ale to wszystko już było, ile można? W dodatku wszystko misje sprowadzają się do 2 rzeczy: dostarcz to i to w to miejsce, zabij tego i tego. Są monotonne i dosyć proste (może poza paroma wyjątkami). Przez większość czasu czujemy się jak zwykły goniec, czy zabójca na zlecenie niskiego szczebla. Gdyby sytuacja nie wyglądała tak przez całą grę byłoby ok, ale tak mamy nudny ciąg przez całą grę. Fabuła nie pociąga i jest na siłę posklejana. Właściwie do samego końca nie miałem żadnej motywacji, żeby ciągnąć to dalej. Postacie mnie głównie wkurzały i najchętniej bym wszystkich pozabijał (co częściowo się spełnia :P). Tylko kilka bohaterów było nawet w porządku. No i z dialogów można się pośmiać. Jak zwykle jest mnóstwo odniesień do popkultury w całym GTA. Oczywiście stacje radiowe to chyba najdoskonalsza część gry, można słuchać godzinami jak spikerzy gadają o hiszpańskich terrorystach, a w wiadomościach słyszymy o swoich własnych przestępstwach 🙂

Telefon komórkowy jest w sumie dobrą i przydatną rzeczą, ale trzeba się do niego przyzwyczaić na początku potrafi napsuć krwi.

Czytaj dalej ‚GTA 4’


Kalendarz wpisów

Listopad 2011
Pon W Śr Czw Pt S N
« Paźdź   Gru »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Archiwum