Archiwum dla Kwiecień 1st, 2011

World of Tanks

Ostatnio pogrywam trochę w taką darmową grę zwaną World of Tanks. Na początku gdy o niej usłyszałem, podchodziłem z dużą rezerwą. Tanki vs. Tanki? To będzie nudne: powolne i odporne bestie, pewnie będziemy stać na przeciw siebie i naparzać (na pewno nie herbatki). Albo łazić w kółko, unikając ciosu przeciwnika i uciekając w nieskończoność. Za namową przyjaciela zapisałem się na betę, ale nikt mi nie odpowiedział 😦 Może niepotrzebnie przesłałem moje nagie fotki? Czasami z przyzwyczajenia robię rzeczy, których normalnie w danej sytuacji nie powinienem.

Ale to było kiedyś, dawno, dawno temu kiedy jeszcze beta gry była zamknięta. Teraz może się zapisać każdy. Nawet zwykły, szary Amerykanin, który myśli, że 2 Wojna Światowa zaczęła się od Pearl Harbor.

Ja przylepiłem sobie na czoło pustą rolkę papieru toaletowego imitująca haubicę i mnie przyjęli.

Więc zapisałem się (juupi!), zacząłem pykać i strasznie się wkurzyłem, bo ktoś ciągle rozwalał moje Tanki, a ja nie mogłem nikogo trafić. Po pierwsze i najważniejsze poszedłem po rozum do głowy i przestawiłem sterowanie z powrotem na domyślne. Z jakiegoś powodu własne ustawienia w grze nie działają tak jak powinny. Przynajmniej na pewno nie wtedy gdy „atak” masz w prawym Altcie, a poruszanie przód/tył w myszce. Na szczęście gra nie używa wielu klawiszy, a domyślne ustawienia są bardzo wygodne.

Potem zacząłem czytaj helpa (F1), patrzeć jak robią to inni i nie pchać się na pierwszy front.

I zaczęło się. Ta gra jest bardzo, mega wciągająca. Potrafi zmasakrować wiele godzin, które można by przeznaczyć na bardziej szczytne cale, takie jak: przeprowadzanie staruszek przez jezdnię, udzielanie pierwszej pomocy ofiarom wypadków czy przesyłanie sms-ów na ofiary kataklizmu w Japonii.

Walki mogą się odbywać zarówno w expresowym tempie, jak i przebiegać bardzo długo i boleśnie. Wszystko zależy od graczy i poziomu ich Tanków. Na szczęście jak cię od razu rozwalą, to możesz wyjść z bitwy i rozpocząć nową, a punkty i tak naliczą ci się z obu starć. Ale mimo wszystko przydał by się medyk na pokładzie, który leczył by rannych.

No właśnie Tanki. Jest ich tak dużo i są takie drogie, że trzeba grać i grać i jeszcze więcej i dłużej grać (i najlepiej nie ginąć), żeby dojść do tych najpotężniejszych TANKÓW i zostać królem Świata. No chyba, że ci przyłożą z antytankowego „działka”. Nawet Gabe’a nie stać by było na wszystkie Tanki naraz.


A do tego dochodzą możliwości modyfikacji komponentów, ulepszanie lub wymiana załogi. Słowem: istny raj dla tuningowców. NFS: Underground może się schować. Może na prędkość z nim nie wygrasz, ale zawsze możesz go przejechać.

W kwietniu gra przechodzi już oficjalnie do „FINAL RELEASE”, a to znaczy między innymi, że będzie mógł zagrać każdy (co już teraz jest aktualne)  i wszyscy zaczną od zera, bo wszystkie Tanki zostaną wyzerowane, więc będzie równo i sprawiedliwie. A wtedy… fear my TANK!

ps. Chociaż z drugiej strony i tak mi się pewnie szybko znudzi, bo same walki są w sumie dosyć powtarzalne 😛


Kalendarz wpisów

Kwiecień 2011
Pon W Śr Czw Pt S N
« Mar   Maj »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Archiwum