Śmieciowy wpis

Pogrywam sobie ostatnio w ”Area 51”, jedną z 3 udostępnionych za darmo gier Midway. W ”The Suffering” też próbowałem grać, ale zirytowało mnie, że w każdego przeciwnika muszę strzelić przynajmniej 7 razy z rewolweru zanim gadzina padnie.
Więc zacząłem grać w ”Area 51”. To był błąd. Ta gra składa się z samych wad. Najpierw pogubiłem się w strasznie zawiłym menu, w którym i tak nie ma najważniejszego czyli opcji graficznych, a potem okazało się, że moje wyobrażenia o tej grze są kompletnie błędne. Odpaliłem kampanię i obejrzałem ładne intro. Jak się jednak okazało był to pre-renderowany filmik, gdy doszło co do czego mym oczom ukazała się nijaka grafika właściwej gry. Spodziewałem się grafiki a’la Doom 3, a jest po prostu brzydko. Blade, nijakie tekstury, wszędzie jasno i plastikowo. Ludzie to 2005 rok, FEAR, a wcześniej Far Cry i HL2. Natomiast ‚”Area 51″ wygląda jak tytuł przeniesiony z  konsoli Wii.
Historia opowiedziana w grze jest prosta. Super tajny podziemny kompleks wojskowy zostaje opanowany przez straszne potwory. Jak się okazuje w wyniku wydostania się jakiegoś wirusa ludzie mutują w śmierdzące kreatury z długimi pazurami, zielonymi oczami i ogólnie bardzo kiepską cerą. Ależ oryginalnie. My oczywiście jesteśmy częścią drużyny, która pomaga w opanowaniu całego chaosu. A nazywamy się Ethan Cole.
Grafika leży, fabuła leży, a sama rozgrywka jest tak samo masakrycznie nijaka. Co 5 minut przerywają nam cut-scenki, ale takie już w grze, czyli brzydki i drewniane. Od naszych towarzyszy ciągle słyszmy tylko: Szybciej Cole, gdzie jesteś Cole, idź tam Cole, pospiesz się Cole. Popędzanie Gordona w HL2 to przy tym Pan Pikuś. Niestety naszych kumpli nie można zabić, ale na szczęście i tak wszyscy giną później sami.
Na razie miałem okazję poużywać tylko 3 pukawek: pistoletu, karabinu szturmowego i shotguna. Gra pozwala nam trzymać nie tylko po jednej sztuce każdej broni, ale w niektórych momentach nawet 2 sztuki naraz. O ile potrafię sobie wyobrazić strzelanie z 2 pistoletów, 2 uzi, a nawet 2 karabinów, to nie potrafię zrozumieć jak można strzelać z 2 shotgunów naraz. Jeśli chcielibyście doświadczyć tego rzadkiego uczucia, zagrajcie w „Area 51”. Najśmieszniejsze w tym całym używaniu 2 broni jest to, że nie możesz z tego nie skorzystać, po prostu jeśli masz pełno ammo i niechcący najdziesz na dodatkową spluwę to automatycznie ją dostajesz. Nie możesz wtedy przeładowywać, a po zużyciu magazynków zostajesz z 2 pustymi giwerami. Z tego powodu klasyczne akcje na rambo kończą się przeważnie pospiesznym odwrotem za najbliższą skrzynię. Ale o zdrowie nie trzeba się zbytnio martwić bo po całym kompleksie 51 walają się tony strzykawek z neurotoksyną. To takie ichnie apteczki. Być może jakiś Gordon Frohman pomylił kilka zer przy zamówieniu szczepionek i stąd ten nadmiar.
Przeciwnicy to typowe mięso armatnie, idą stadnie prosto pod lufę, respawnując się na potęgę. I nawet super tajne i złe oddziały a’la replikanci z FEAR zachowują się równie głupio. Albo idą prosto do ciebie po linii prostej, ale stoją w miejscu i czekają. To już podstawowe bestie w postaci zmutowanego personelu bazy są inteligentniejsze, bo potrafią czasem zrobić barrelrolla w bok omijając twoje strzały.
Prowadzenie akcji i cut-scenki wykonane w grze są tak głupie, że zęby same zaczynają boleć. Ot dla przykładu jedna ze scen. Po odparciu ataku nieskończonej ilości potworów mój team  podbiega do wyrwy w murze. Po chwili wychodzi z niej wielki potwór, coś, na 4-5 metrów. Co robi drużyna? Podchodzą do potwora na zasięg jego ramion i zaczynają ostrzał. Większego idiotyzmu dawno nie widziałem. Po chwili oczywiście wszyscy giną z wielkim zdziwieniem na twarzy.

Jedyne plusy jakie potrafię znaleźć w tej produkcji, to znudzony głos Davida Duchovnego jako narratora i pre-renderowane cut-scenki, które pojawiają się od czasu do czasu (nie mylić z tymi fatalnymi, co 5 minut robionymi na silniku gry).

Nie wiem dlaczego jeszcze próbuję to dalej przechodzić. Jeśli mieliście zamiar zagrać w „Area 51” to szczerze odradzam. Teraz już wiem dlaczego Midway zbankrutowało😉

Inna sprawa jest taka, że po 2 letniej przerwie znów zacząłem grać w TrackMania Nations United Forever, czyli tą darmową wersję gry dostepną na STeam. Nowy nick (bo zapomniałem hasła), nowe staty, nowe doznania itd. Jakby co gram pod nickiem octoheavy😛

Was też tak zasypało?

12 Responses to “Śmieciowy wpis”


  1. 1 Świrek 30 Listopad, 2010 o 12:43

    51 przeszedłem całą i też miałem niesmak😛
    Zwieruś, chcesz dobrą, klasyczną gra i to za darmo?
    http://www.fileplanet.com/210105/210000/fileinfo/Command-&-Conquer:-Tiberian-Sun—Full-Game-Client
    niby stara ale jara.🙂

  2. 2 Paluch 30 Listopad, 2010 o 14:11

    Jak z warezów to i za darmo😀

  3. 3 grinder74 30 Listopad, 2010 o 14:17

    trudno sie nie zgodzic z ocena Area 51, skonczylem to juz jakis czas temu, mniej wiecej od 1/3 gry grajac tylko dlatego ze rzadko odpuszczam i podobnie jak w wypadku filmow zwykle trwam do konca😉

    z gry zapamietalem tylko filmiki (oczywiscie te renderowane) byly zrobione naprawde przyzwoicie, reszta jest naprawde biedna biorac pod uwage rok wydania i mozliwosci tematyki jaka ze soba niesie

    co do Suffering, to zaczales od czesci drugiej czy pierwszej ? bo pamietam ze w „dwojce” faktycznie przeciwnicy byli dziwnie mocni i czasem trzeba bylo do nich wpakowac tony olowiu, ponadto pamietam ze gra byla wyjatkowo brutalna nawet jak dla mnie…

    natomiast jesli chodzi o „jedynke” to jedna z lepszych gier w jakie zdarzylo mi sie grac, rewelacyjny klimat, psychodeliczne wstawki i rozne smaczki oraz bardzo nietypowe zakonczenie, ktorego tresc tlumaczy nasze wybory w trakcie gry niejako post factum, naprawde niezly zabieg

  4. 4 Voj4k 30 Listopad, 2010 o 16:25

    Hmmm… masz błąd w Wpisie, nie istnieje takie coś jak: TrackMania Nations United, Istnieje TrackMania Nations Forever i Trackmania United Forever. Nations to takie demko United.

  5. 5 Tracha 30 Listopad, 2010 o 18:46

    Mojemu bratu ta gra bardzo się spodobała. Ja sam nie widzę w niej nic ciekawego.

  6. 6 Elektryk 30 Listopad, 2010 o 19:02

    Fajny ostatni obrazek ale nie bardzo poznają kim jest Zoey. Na pewnie nie Master i Cameron a do 13stki też nie podobne.

  7. 7 zwieracz 30 Listopad, 2010 o 22:33

    @Voj4k, hehe ciągle mi się to myli.

    @Elektryk, no to jest Cameron właśnie😛

  8. 8 zwieracz 1 Grudzień, 2010 o 15:36

    @grinder74
    „rzadko odpuszczam i podobnie jak w wypadku filmow zwykle trwam do konca” mam podobnie, nawet jeśli już idę na kodach (a staram się ich unikać) to chcę wiedzieć jak się gra skończyła, jakie miała lokacje itp😀

    Nawet nie wiedziałem, że były 2 części The Suffering.
    To ja zacząłem grać w jedynkę. Przeszedłem niewiele, bo doszedłem do pomieszczenia gdzie gazuje się pacjentów i nie dość, że muszę szybko wydostać się z pomieszczenia przez dziurę w szybie to tuż za nią, w małym pomieszczeniu czekają na mnie 2 potwory jeden duży, a drugi mały😉
    Po prostu na razie sobie darowałem, ale pewnie jeszcze do niej wrócę. Nie miałem nastroju na tego typu grę.

  9. 9 Paluch 1 Grudzień, 2010 o 19:18

    Tańcowały dwa potwory. Jeden duży, drugi mały😀

  10. 10 The Czosnex 1 Grudzień, 2010 o 19:40

    Chyba nikt o tym nie wspomniał, ale ta foczka jest „słeetaśna” :>

  11. 11 war3st 1 Grudzień, 2010 o 22:16

    Ta foczka to Zwieracz

  12. 12 BoberKiller 3 Grudzień, 2010 o 22:10

    Ni tam się nawet podobało „Area 51” , ale jej nie dokończyłem bo ciągle miałem problemy z teksturami .
    Rozwalił mnie ten plakat na końcu newsa .


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Kalendarz wpisów

Listopad 2010
Pon T Śr T Pt S S
« Paźdź   Gru »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930  

Archiwum


%d bloggers like this: