Archiwum dla 24 sierpnia, 2010

Trochę smutna historia

Jest taka jedna osoba, której zawsze mi było żal w Half-Life. Nie znam jej imienia i nazwiska, ale była to bardzo ważna persona, którą na pewno każdy pamięta.

Gdy skończyliśmy swoją długaśną podróż wagonikiem i wreszcie dotarliśmy do upragnionego Sektora C, to on otwierał nam drzwi wagonika. Przypomniał, że jesteśmy spóźnieni, a potem wpuścił do sektora C. Klon Barneya numer 1. Zakładając, że prawdziwy Barney to ten którego mijamy na samym początku i który dobija się do drzwi ochrony, ten jest jego pierwszym klonem, którego spotykamy bezpośrednio. Ci łażący w oddali mogą być atrapami 😮

Strażnik przed wejściem do sektora C, jest pierwszą osobą, z którą możemy pogadać. To ten ludzki element, w ogromnych i przytłaczających korytarzach Black Mesy. Zawsze się zastanawiałem jak długo trwa zmiana tego gościa, bo zawsze gdy grałem w HL, to on tam był, ten sam 😉 Czy było to rano, w południe czy późnym wieczorem on tam zawsze stał i czekał aż przyjadę, nawet zapraszał na piwo. Równy gość.

Ciekawe jak mu mijał dzień pracy. Chodzi mi o to, że biedak nie miał nawet krzesła, żeby sobie usiąść, a gdzie jakaś szafka, czy stolik, telefon, lampa, nawet laptopa do stawiania pasjansa i przeglądania Joemonstera. No chyba, że w interfejsie obok drzwi. Całą ta bujdę o równym traktowaniu pracowników w Black Mesa można sobie między bajki włożyć. Wyraźnie widać, że ta posada przydzielana była za karę. Jeśli ktoś podpadł Breenowi, albo innemu „kierownikowi”, to lądował na jednej z takich posad jak ta.  Żeby mu się zbytnio nie nudziło, między otwieraniem drzwi od sektora C, a wagonikiem, mógł sobie pobiegać po metalowej kładce, dla sportu.

Czytaj dalej ‚Trochę smutna historia’


Kalendarz wpisów

Sierpień 2010
Pon W Śr Czw Pt S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwum